<?xml version="1.0" encoding="iso-8859-2"?>
<?xml-stylesheet href="http://www.blogan.pl/styles/rss.css" type="text/css"?>
<rss version="0.91">

 <channel>
  <title>1whiteangel3</title>
  <link>http://1whiteangel3.blogan.pl/</link>
  <description></description>
    <item>
   <title>Droga z Golgoty ... by MKD</title>
   <description> 
  
 
 
  Droga z Golgoty ... (kliknij      tutaj     )&nbsp;   
 
 
  
 
 
 Co czuję &ndash; jak mi powiedzieć&hellip; ? 
Chciałbym coś więcej &ndash; nie mogę&hellip; 
By słowo ciałem się stało 
- dla słowa trzeba mieć&nbsp; drogę&hellip;  
 
 
 Drogi nam trzeba do Prawdy, 
więc daj rozr&oacute;żnić nam, Panie, 
prawość od zdrajczej podłości. 
Oświeć nas &ndash; nim mrok nastanie&hellip;  
 
 
 Tyle jest dr&oacute;g&hellip; tak wygodnych 
zbawcom, blagierom, krętaczom. 
By słowo ciałem sie stało 
- lepiej, byś Ty drogę znaczył.  
 
 
 Drogę właściwą. Nie krętą, 
i nie tak aż tajemniczą. 
Drogę bez łez krokodylich, 
kłamstwa i morza goryczy.  
 
 
 Prawdy rozumnej nam trzeba; 
tej, kt&oacute;ra sensem jest życia. 
Tej w czarnych skrzynkach zaklętej, 
w archiwach, w sercach &ndash; co krzyczą  
 
 
 o b&oacute;lu w proch obr&oacute;conych, 
o duszach &ndash; z grob&oacute;w powstałych, 
o czynach &ndash; pamięci godnych, 
o tych, co &ndash; PRAWDY- wołają!!!  
 
 
 &hellip; A gdyby się ktoś dziwował, 
jak to miał dotąd w zwyczaju - 
po co nam prawda ?&hellip; 
daj Panie, 
by nie śmiał wieść nas do Raju.  
 
 
  
_______________________ mkd ___ 12.04.2010  
 </description>
   <link>http://1whiteangel3.blogan.pl/poezja/2010/04/14/droga-z-golgoty-...-by-mkd</link>
      <pubDate>Wed, 14 Apr 2010 16:16:16 +0200</pubDate>   
  </item>
    <item>
   <title>Guziki by Zbigniew Herbert</title>
   <description> 
   &nbsp;   
 
 
  Guziki   
 
 
  Zbigniew Herbert   
 
 
  [ Pamięci kapitana Edwarda Herberta ]  
  
 
Tylko guziki nieugięte  
przetrwały śmierć świadkowie zbrodni  
z głębin wychodzą na powierzchnię  
jedyny pomnik na ich grobie  
 
są aby świadczyć B&oacute;g policzy  
i ulituje się nad nimi  
lecz jak zmartwychstać mają ciałem  
kiedy są lepką cząstką ziemi  
 
przeleciał ptak przepływa obłok  
upada liść kiełkuje ślaz  
i cisza jest na wysokościach  
 i dymi mgłą katyński las   
 
tylko guziki nieugięte  
potężny głos zamilkłych ch&oacute;r&oacute;w  
tylko guziki nieugięte  
guziki z płaszczy i mundur&oacute;w  
 </description>
   <link>http://1whiteangel3.blogan.pl/poezja/2010/04/13/guziki-by-zbigniew-herbert</link>
      <pubDate>Tue, 13 Apr 2010 13:31:45 +0200</pubDate>   
  </item>
    <item>
   <title>Katyń by MKD</title>
   <description> 
    
 
    
 
  
 
    
 
    KATYŃ &nbsp;    
 
 
   (link do wiersza - kliknij  tutaj )    
 
 
   &hellip; 07.04.2010,&nbsp; jak zwykle od tylu lat &ndash; czekaliśmy&hellip;    
 
 
  ___________________________   
 
 
  Miejsce nad kt&oacute;rym stoję 
- wielkim kawałkiem mnie&hellip;   
 
 
  choć niby tchnie spokojem 
sprawia, że cały drżę&hellip; 
Wsłuchany w lasu ciszę, 
jak&nbsp; w&nbsp; ojca&nbsp; głos mały smyk &ndash; słucham &hellip;   
 
 
  to m&oacute;wi Ziemia &hellip; 
Ten głos narasta w krzyk, 
a&nbsp; pamięć w dal unosi 
szczenięcych moich lat - 
kiedy zbyt mały, słaby 
wyruszyć dałem w świat&hellip;   
 
 
  O Ojcu,&nbsp; co zdradzieckim 
w tył głowy strzałem padł 
sen wrył się w serce dziecka 
obrazem krwawym &hellip;   
 
 
  Kat &hellip;   
 
 
  W Katyniu go zgładzono - 
tak&nbsp; zdecydował&nbsp; &ldquo;brat&rdquo;. 
Tam -&nbsp; Ojca mi&nbsp; zdradzono&hellip; 
Tam obraz krwawy.   
 
 
  Kat &hellip;   
 
 
  Kazano kochać kata&hellip; !   
 
 
  Okrutnych tyle lat 
bezkarnie m&oacute;gł pomiatać 
historią &bdquo;Wielki Brat&rdquo; 
nasz &ldquo;Wielki&nbsp; Dobroczyńca&rdquo;, 
&bdquo;Obrońca&rdquo;, 
&bdquo;Słońce&rdquo;, 
&bdquo;W&oacute;dz&rdquo;&hellip;   
 
 
  Do dziś ! 
&hellip; bo dziś mam siłę by mu wybaczyć m&oacute;c.   
 
 
  &hellip; bo dziś wybaczyć mogę 
wam, piewcy tamtych dni 
zbrodnie i kłamstwo wasze&hellip;   
 
 
  &hellip; gdy prawdę dacie mi!   
 
 
   
_____________________________ mkd ____1978/2005/2007/8   
 
 
    
 
 
  (KLIKNIJ  TUTAJ  - dowiesz się więcej o Katyniu)   
 
 
    
 
 
  Ps. Panie Macieju - dzięki za ten&nbsp;wiersz.   
 
 
  Za pamięć&nbsp;O TYCH, kt&oacute;rzy nie mieli swoich grob&oacute;w i&nbsp;godnej pamięci.   
 
 
  ZA ... PRAWDZIWY PATRIOTYZM.   
 </description>
   <link>http://1whiteangel3.blogan.pl/poezja/2010/04/08/katy-by-mkd</link>
      <pubDate>Thu, 08 Apr 2010 23:25:07 +0200</pubDate>   
  </item>
    <item>
   <title>Poezja by Rainer Maria RILKE</title>
   <description> 
 
 
 
 
Wczoraj byłam &quot;na SALONACH&quot;. Śmieję się z tego określenia ale faktem jest, że&nbsp;właśnie tak było.&nbsp;Co prawda salon był jeden - sala ks. Bogusława - ale za to jaki?! 
 
 
 
 M&oacute;wię tu o Szczecińskim Salonie POEZJI kt&oacute;ry&nbsp;swoje podwoje&nbsp;ma&nbsp;w Zamku Książąt Pomorskich.&nbsp;Poezję  Rainera Marii Rilke  czytali aktorzy: pani Beata Zygarlicka i pan Arkadiusz Buszko a oprawę muzyczną&nbsp;w&nbsp;podniosły spos&oacute;b improwizował pan Krzysztof Baranowski. Gospodarzem Salonu - jak zwykle był pan Michał Kawecki.  
 
 
 O poecie przeczytacie  tutaj , a Jego wiersze&nbsp;znajdziecie  tutaj ,&nbsp; tutaj , albo  tutaj .  
 
 
 Mi utkwiły następujące wiersze: Kochająca, Piłka, Dziecko, Miłość - Sonet 12, Pieśń miłosna, Cisza, św. Jerzy, Raz do człowieka m&oacute;wi B&oacute;g, Deszcz, Zgaś moje oczy, Wiara w moc. Mam nadzieję, że tytuły dobrze napisałam - spisywałam je w trakcie czytania wierszy przez aktor&oacute;w.  
 
 
 Mnie w bardzo pozytywny spos&oacute;b zaskoczyła muzyka.&nbsp;Byłam zaskoczona, że muzyk przy fortepianie nie miał nut, ale od razu pomyślałam, że pamięta co ma grać. Dopiero pod koniec SSP konferansjer&nbsp;objaśniła nam, że&nbsp;pan Krzysztof&nbsp;improwizował. Muzyka u  tkana&nbsp;trwającą chwilą płynęła prosto z wewnątrz duszy.  
 
 
 Żal, że&nbsp;następny SALON dopiero za miesiąc.&nbsp;23 marca czytane będą wiersze Norwida i Wyspiańskiego, a w&nbsp;kwietniu zapowiedziano wizytę pani Anny Dymnej - założycielki Salon&oacute;w Poezji w Polsce. 
 
 
  aktorka Anna Dymna  
 
 
 
 </description>
   <link>http://1whiteangel3.blogan.pl/poezja/2010/02/26/poezja-by-rainer-maria-rilke</link>
      <pubDate>Fri, 26 Feb 2010 05:45:41 +0100</pubDate>   
  </item>
    <item>
   <title>Poezja miłosna</title>
   <description> 
        
 
 
  Adam Asnyk - &quot;Między nami nic nie było&quot;   
 
 
 
  
 
 
  Zdzisław Dębicki - &quot; Fiołkami Ci drogę uścielę&quot;   
 
 
 Piotr Hełka - &quot;Z miłości do niej&quot;  
 
 
 Małgorzata Hillar - &quot;Miłość&quot;  
 
 
 Jonasz Kofta - &quot; Co to jest miłość&quot;  
 
 
 Jonasz Kofta - &quot;Gdzie jesteś?&quot;  
 
 
 Adam Mickiewicz - &quot;Dwa słowa&quot;  
 
 
   Agnieszka Osiecka - &quot;Muszę coś zrobić z włosami&quot;  
   
  Maria Pawlikowska-Jasnorzewska - &quot;Fotografia&quot;    
 
 
  Maria Pawlikowska-Jasnorzewska - &quot;Miłość&quot;   
 
 
 Maria Pawlikowska-Jasnorzewska - &quot;Moja miłość &quot;  
 
 
   Jan Twardowski - &quot; Chodzi Anioł str&oacute;ż po świecie&quot;    
 
 
    http://www.walentynki.cba.pl/wiersze.htm      &nbsp;     
   
 
 
 
        
 
  Poezja miłosna wiersze i wierszyki o miłości  
 
  &nbsp;     http://www.verwa.com/     &nbsp;   
 
 
 Kr&oacute;tkie wierszyki  
 
 
 Wiersze miłosne znanych i mniej znanych&nbsp;poet&oacute;w  
 
 
    
 
    
 
 Portal Wierszy Miłosnych  
 
 
   http://milosc.info/        
 
 
 </description>
   <link>http://1whiteangel3.blogan.pl/poezja/2010/02/13/poezja-mi-osna</link>
      <pubDate>Sat, 13 Feb 2010 12:57:02 +0100</pubDate>   
  </item>
    <item>
   <title>Wiersze o ZIMIE</title>
   <description> 
 &nbsp;   
 
 
  JEDZIE ZIMA 
 
Cz. Janczarski  
  
Przypłynęła chmura sina.  
Od p&oacute;łnocy wiatr zacina.  
Kot wyjść z domu nie ma chęci.  
Coś się tam na dworze święci!  
 
Kraczą wrony na parkanie:  
- Jedzie zima, groźna pani!  
 
I już lecą z nieba śnieżki,  
zasypują drogi, ścieżki,  
pola, miedzę i podw&oacute;rka,  
dach, stodoły, budę Burka.  
 
Kraczą wrony na jabłoni:  
- Jedzie zima parą koni!  
 
Mr&oacute;z ściął lodem brzeg strumyka.  
Zając z pola w las pomyka.  
Krasnalowi zmarzły uszy,  
już spod pieca się nie ruszy!  
 
Kraczą wrony na brzezinie:  
- Oj, nieprędko zima minie!  
 
 
  
 
 
  ZIMA   
 
 
  J&oacute;zef Czechowicz   
 
 
 Pada śnieg, pr&oacute;szy śnieg,  
wszędzie go nawiało.  
Dachy białe już są.  
Na ulicach biało.  
 
Strojne w biel, w srebrny puch,  
latarnie się wdzięczą.  
Dziń-dziń-dziń-dziń-  
dzwonki sanek brzęczą.  
 
Pada śnieg, pr&oacute;szy śnieg  
bielutki jak mleko.  
W sklepach gwar, w sklepach ruch:  
- Gwiazdka niedaleko!  
 
Jeszcze dzień, jeszcze dwa,  
chłopcy i dziewczynki!  
Będą stać niby las  
na rynku choinki  
 
 
  
 
 
  &nbsp;    
 
 
   ZŁA ZIMA    
 
 
  Maria Konopnicka   ( stąd )   
 
 
 
 Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!  
Szczypie w nosy, szczypie w uszy  
Mroźnym śniegiem w oczy pr&oacute;szy,  
Wichrem w polu gna!  
Nasza zima zła!  
 
Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!  
Płachta na niej długa, biała,  
W ręku gałąź oszroniała,  
A na plecach drwa...  
Nasza zima zła!  
 
Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!  
A my jej się nie boimy,  
Dalej śnieżkiem w plecy zimy,  
Niech pamiątkę ma!  
Nasza zima zła!  
 
 
 &nbsp;   
 
 
  ZIMA   
 
 
 
  Maria Konopnicka   ( stąd )   
 
 
 
 
  Nasza zima biała  
Chustą się odziała.  
Idzie, idzie do nas w gości  
W srebrnych blaskach cała!  
Włożyła na czoło  
Księżycowe koło,  
Lecą z płaszcza gwiazdy złote,  
Gdy potrząśnie połą.  
Z lodu berło trzyma,  
Tchu ni głosu nie ma.  
Idzie, idzie, smutna, cicha,  
Ta kr&oacute;lowa zima!  
Idzie martwą nogą  
Wyiskrzoną drogą,  
Postanęły rzeki modre,  
Do morza nie mogą.  
Gdzie stąpi, gdzie stanie,  
Słychać narzekanie:  
- Oj, biedne my kwiaty, trawy,  
Co się z nami stanie! -  
Przed nią tuman leci,  
Straszy małe dzieci...  
A my dalej do komina:  
- Nie puścim waszeci!  
  
 
 
   &nbsp;   
 
 
    
 
  
 
 Szukałam wierszy o ZIMIE. Te, kt&oacute;re znalazłam umieściłam powyżej oraz w poniższych linkach.  
 
 
  Zdjęcia ściągnęłam z galerii urzędu miejskiego pewnego miasteczka. Jeżdżę tam często i wiem że to kawałek przysłowiowego raju na ziemi. Zatem dzielę się z Wami pięknem tego miejsca. Więcej zdjęć w ALBUM / PEWNE MIASTECZKO / 2010 ZIMA.   
 
 
  http://pl.wikisource.org/wiki/Zima     
 
 
  http://abc.wychowania.webpark.pl/zima.html     
 
 
  http://zielonydom.fm.interia.pl/1kuzimie.html     
 
 
  http://www.alkla.scholaris.pl/wiersze1.htm     
 
 
  http://www.misie.com.pl/www.misie.com.pl/wierszyki/wierszyki.pl?param=zima1.txt     
 
 
  http://www.poezja-polska.pl/fusion/search.php    &nbsp;   
 
 
 &nbsp;   
 
 
  PS1.&nbsp;&nbsp; 21 styczeń.   
 
 
  Za pozwoleniem autora &quot; alladyn &quot; publikuję pod spodem ten piękny wiersz.   
 
 
 
	 
		 
			  Ogr&oacute;d zimowy  
		 
		 
			    
		 
	 
 
 
	 
		 
			   ogr&oacute;d w śniegu skrył walory 
			mr&oacute;z na szybach witraż skleił 
			świerkom skrzydła w d&oacute;ł opadły 
			pod ciężarem zimnej bieli 
			 
			bukszpan przysiadł jakby kwoka 
			kryjąc puchem ż&oacute;łte plemię 
			pod jałowcem ostrym grzbietem 
			stroma zaspa śle spojrzenie 
			 
			zmarzły kielich krwawej r&oacute;ży 
			jak samotny żagiel w morzu 
			krzyczy barwą nikt nie słyszy 
			wok&oacute;ł tylko zimna poszum 
			 
			tropy widać rdzawej kitki 
			kilka odbić łapek ptasich 
			krasnal starzec w lisiej czapie 
			kubrak barwny pustkę krasi 
			 
			oczko wodne w kryształ dzwoni 
			wiatr wywija sambę na nim 
			drzewa nagie w śnie zimowym 
			konar zdobi nalot szklany 
			 
			jak mi długo czekać trzeba 
			zanim przyjdzie wiosna majem 
			ogr&oacute;d tęczą barw zapłonie 
			p&oacute;jdę w kwiat&oacute;w cudne gaje   
		 
	 
 
 
 
  PS2.&nbsp;&nbsp;&nbsp;08 luty   
 
 
 Na portalu, gdzie publikuję swoje wiersze, znalazłam   tomik poezji zatytułowany &quot;Konkurs zimowy&quot;  . Delektujcie się słowami klikając    tutaj   . 
 
 
    
 
 
  shutterstock_43513261_e1082a39cf  
 
 
 
 
 
 A to zdjęcie ściągnęłam z   konkursu fotograficznego &quot;Piękna zima&quot; by National&nbsp;Geographic  . Więcej zdjęć podziwiajcie goszcząc na stronie czasopisma - kliknij    tutaj   .  
 
  </description>
   <link>http://1whiteangel3.blogan.pl/poezja/2010/01/15/wiersze-o-zimie</link>
      <pubDate>Fri, 15 Jan 2010 16:15:39 +0100</pubDate>   
  </item>
    <item>
   <title>Perełka (łut szczęścia) by MKD</title>
   <description>   Secrets&nbsp;&nbsp; by Raipun.deviantart.com          &nbsp;     PE RE ŁKA&nbsp;              (Łu t szcz ęścia &hellip;)  &nbsp;        Czy wies z, co to łut szc zęścia?      &hellip; no dobr ze, powi em ci.      To wte dy, kied y znajdziesz      muszel kę ma łą, i&hellip;          na brz egu, wpro st z jeziora      do rę ki weźm iesz ją,      i &hellip; nag le mas z poczucie,      że dw ie poł&oacute; wki drżą.          To wte dy, kie dy spojrzysz      i&hellip;&nbsp;czuje sz &ndash; bra k ci tchu,&nbsp;      bo w ni ch odk rywasz&hellip;&nbsp; miłość,      i&hellip;&nbsp;że z ni ą dobr ze tu.          To wted y, kie dy kocham      na uch o powie sz, i&hellip;      otworz ysz tę mu szelkę,      a ta m&hellip; pereł ka drży&hellip;            _______________________  mkd ___ IX .2009         To m&oacute;j ulubiony wiersz Pana Macieja.     Mam nadzieję, że umieszczam go w dobrym czasie.&nbsp;Po KRYZYSIE musi nastąpić TEN DOBRY CZAS. Czas na powiedzenie PRZEPRASZAM, na otwarcie muszelki i na&nbsp;... odkrycie SWOJEJ PEREŁKI.  </description>
   <link>http://1whiteangel3.blogan.pl/poezja/2009/11/25/pere-ka-ut-szcz-cia-by-mkd</link>
      <pubDate>Wed, 25 Nov 2009 17:06:05 +0100</pubDate>   
  </item>
    <item>
   <title>Poezja jesienna Leopolda Staffa</title>
   <description>  Babie lato - takie piękne tego roku.&nbsp;A mnie wzięło na czytanie wierszy   Leopolda Staffa z tomiku poezji &quot;Kochać i tracić&quot;  .  I odkryłam jesienne wiersze.  Są prawdziwą poezją dla serca, duszy i ciała - przynajmniej dla mnie. A jak Wy ją odbierzecie - możecie napisać komentarz, albo e-mail.  A&nbsp;wiersze poniżej - w pierwszy dzień JESIENI.       O jesieni       Już jesień. Liść na drzewie rzednie.        Jeszcze ostatnim złotem gore,        A z nim spokojnie gaśnie, blednie,        Co nie umiało umrzeć w porę.       &nbsp;      Pogodny schyłek dnia łagodzi,        Co myśl mąciła bałamutna,        I w serce miłościwie schodzi        Radość tak cicha, że aż smutna.      &nbsp;    Autumn road&nbsp;&nbsp; by Diane Romanello             &nbsp;         Pogoda p&oacute;źnej już jesieni                       Pogoda p&oacute;źnej już jesieni        Słoneczny mi&oacute;d na ziemię zlewa.        Liście się złocą w sto odcieni.        Powiewa wiatr i szumią drzewa.            Rozkosz najsłodsza i okrutna        Upaja serce bezlitośnie.        Nieba głąb blada jest i smutna,        Jak w dniach starości myśl o wiośnie.            A drzewa nie przestają szumieć:        Nadziei pieśń czy wyrzeczenia?        Serce daremnie chce zrozumieć,     Gdzie nie ma nic do rozumienia.     Autumn threshold&nbsp;&nbsp; by Diane Romanello            &nbsp;        Trwoga miłości                  Kiedy jesień w zż&oacute;łkłych liściach śpiewa,        Gdy złocista las skrywa ordzewa,        Kiedy kwiaty ostatnie śmierć kosi,        Kt&oacute;reż serce od łez się wyprosi,        Kiedy widzi, że czar, kt&oacute;ry przędły        Dni lipcowe, przygasa zmartwiały?        Kwiaty na to są, ażeby więdły,        Ale serca są, aby kochały.                  Z wolna kroczy czas, noga za nogą&hellip;        C&oacute;ż na świecie jest, czego nie zmieni?        Żywa miłość jest lekiem i trwogą,        I przeczuciem niechybnej jesieni.        Chociaż płonie purpurową pychą,        Widzi siostrę w jesieni omdlałej.        Kwiaty na to są, by więdły cicho,        Ale serca są, aby kochały.                  Kiedy jesień w ż&oacute;łtych drzewach płacze,        Kiedy miecie wiatr liście tułacze,        Czemuż miłość, pragnąca w trw&oacute;g męce        Jutru szczęścia swego podać ręce,        Nagle cofa dłonie, jakby wrotnie        Zatrzaśniętą jej oczy ujrzały?        Kwiaty na to są, by więdły smutnie,        Ale serca są, aby kochały.                  Jesień żyje tym, że kona lato &hellip;        Miłość spełnia się tęsknot utratą:        Kwiat się własnej gałęzi wypiera!        Miłość żyje, ach, tym, że umiera!        Szczęście mści się na sobie boleśnie,        Że niewieczne jest jak kwiat nietrwały.        Kwiaty na to są, by więdły wcześnie,        Ale serca są, aby kochały.                    Że też serce przynajmniej nie chłodnie        Chwil ulotnych, w kt&oacute;rych zachwyt płonie,        Lecz cud widząc złotego miesiąca        Liść ostatni przeczuciem z drzew strąca.        Ach, bo zdobycz mniej cieszy, niż rani        Pewność straty. Nikt jej nie przepłaci        Nazbyt łzami, co giną w otchłani.        Bo najmilsze jest to, co się traci&hellip;      Golden autumn&nbsp;&nbsp; by Diane Romanello                      &nbsp;        List z jesieni                 Czekam listu od ciebie&hellip;     Tam Południa słońce        I morze m&oacute;wi z tobą&hellip;    U mnie długa słota,        Samotność, jesień, chmury i drzewa     więdnące&hellip;        Dziś pogoda&hellip; lecz słońce chore &ndash;&nbsp;    jak tęsknota&hellip;              Nim wyślesz, wł&oacute;ż list w trawę wonną     albo w kwiaty,        Bo tu żadne nie kwitną już&hellip;&nbsp;    Niech go przepoi        Spok&oacute;j, woń słońca, szczęście twej&nbsp;    bliży i szaty &ndash;        Albo go noś godzinę w fałdach sukni t    wojej &hellip;              A papier niechaj będzie niebieski&hellip;    Bo może        Zn&oacute;w przyjdą chmury szare, smutne,     zn&oacute;w na dworze         Słota łkać będzie, kiedy list przyjdzie     od ciebie;              Skarżyć się będą drzewa, co więdną&nbsp;    i mokną,        A ja, samotny, może zn&oacute;w będę przez     okno        Patrzał za małym skrawkiem błękitu&nbsp;    na niebie&hellip;                             Zach&oacute;d jesienny                       Przeszłość jak ogr&oacute;d zaczarowany,        Przyszłość jak pełna owoc&oacute;w misa.        Liść opadłych złote dywany,        Winograd ognia strzępami zwisa.            Zmierzch, jak dzieciństwo,&nbsp;        roztacza cudy,        Barwne muzyki miast myśli przędzie.        Nie ma pamięci i nie ma złudy.        Wszystko jest prawdą. Wszystko jest wszędzie.            Sok purpurowe rozpiera grono        Na dni jesiennych wino wyborne.        Wszystko dziś piękne było. Niech płoną        Rudoczerwone lasy wieczorne.      September song&nbsp;&nbsp; by Diane Romanello                      &nbsp;        Przeczucie                       Ten złoty liść, co na twe złote włosy spadł,         Gdyśmy kroczyli pustą aleją jesienną,        Stał mi się nagle rzeczą drogą i bezcenną.            Blady krąg słońca na cię blask&nbsp;    promienny kładł,        A jam w twe oczy patrzał beznadzieją lęku,         Czując, że całe życie moje masz w swym     ręku.            Podniosłaś dłoń do czoła, dłoń piękną jak kwiat,        Jakby chcąc dłonią własną przystroić swe włosy,        I błysk w twych pierścieniach perły jak łez rosy.            I strąciłaś liść, kt&oacute;ry na twych włosach siadł,        I nagle mnie przeczucie zdjęło zabobonne,        Że to gdzieś w rozpacz pada me serce&nbsp;    bezbronne,        Jak złoty liść, co z twoich złotych włos&oacute;w spadł.                     Deszcz jesienny                 O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny        I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,        Dżdżu krople padają i tłuką w me okno&hellip;        Jęk szklany&hellip; płacz szklany&hellip; a szyby        W mgle mokną        I światła szarego blask sączy się senny&hellip;        O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny&hellip;            Wieczorny sn&oacute;w mary powiewne, dziewicze        Na pr&oacute;żno czekały na słońca oblicze&hellip;        W dal poszły przez chmurną pustynię        Piaszczystą,        W dal ciemną, bezkresną, w dal szarą i mglistą&hellip;        Odziane w łachmany szat czarnej żałoby        Szukają ustronia na ciche swe groby,        A smutek cień kładzie na licu ich młodem&hellip;        Powolnym i długim wśr&oacute;d dżdżu korowodem        W dal idą na smutek i życie tułacze,        A z oczu im lecą łzy&hellip; rozpacz tak płacze&hellip;            To w szyby deszcz dzwoni, deszcze dzwoni jesienny        I pluszcze ...   </description>
   <link>http://1whiteangel3.blogan.pl/poezja/2009/09/21/poezja-jesienna-leopolda-staffa</link>
      <pubDate>Mon, 21 Sep 2009 00:00:46 +0200</pubDate>   
  </item>
    <item>
   <title>Poezja imion I</title>
   <description>  Na kt&oacute;reś ze stron internetowych&nbsp;trafiłam na poezje związaną z imionami.&nbsp;Stwierdziłam, że umieszczę je na blogu, bo wiersze są ładne, a zarazem&nbsp;wcześniej&nbsp;ich nigdy nie czytałam. Jak będziecie mieli  &nbsp;dostęp do poezji imion, dajcie znać gdzie szukać.&nbsp;Ma się rozumieć, że w przyszłości umieszczę inne imiona.     Summer and Sunshine&nbsp;&nbsp; by Apri1.deviantart.com         Balet imion      Imiona żeńskie     Amalia &nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;    Anna &nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;    Barbara &nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;    Elżbieta &nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;    Irena &nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;    Jolanta &nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;    Magdalena &nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;    Maria &nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;    Natalia &nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;    Sara &nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;    Teresa      Imiona męskie     Andrzej &nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;  Dominik &nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;  Henryk &nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;  Jerzy &nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;  Paweł &nbsp;&nbsp;&nbsp;  Roger &nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;  Tomasz          MKD Poezje            </description>
   <link>http://1whiteangel3.blogan.pl/poezja/2009/09/03/poezja-imion-i</link>
      <pubDate>Thu, 03 Sep 2009 06:00:02 +0200</pubDate>   
  </item>
    <item>
   <title>Poezja</title>
   <description>  Gdzieś przeczytałam fajny cytat o poezji. I w sumie to r&oacute;wnież wyjaśnia, dlaczego znowu wzięłam się za pisanie. Nie piszę&nbsp;dla: zasług, pięknych sł&oacute;w, podziwu, ale dlatego że mam taką naturę,&nbsp;że robiłam to od dziecka,&nbsp;że to jest moja forma na porozumiewanie się ze światem.  Piszę z potrzeby samej siebie.   I zauważyłam, że zmieniam się i ja i inni ludzie. I staję się bliżej siebie i bliżej innych. Staję się coraz bardziej ... człowiekiem.     I ten cytat powinien być moim mottem.  Zatem jeśli jesteście w moich progach po raz pierwszy,&nbsp;usiądźcie   &nbsp;wygodnie, zaparzcie sobie  kawę lub herbatę  i&nbsp;czytajcie.      Bench&nbsp;&nbsp; by Edward Noott            &quot;Zdradzę Wam tajemnicę: nie czytamy poezji dlatego, że jest ładna. Czytamy ją dlatego,&nbsp;bo należymy do gatunku ludzkiego, a człowiek ma uczucia. Medycyna, prawo, finanse czy technika to wspaniałe dziedziny, ale żyjemy dla poezji, piękna, miłości ...&quot;       by  Stowarzyszenie Umarłych Poet&oacute;w        Sundown by Susan Mink Colclough      </description>
   <link>http://1whiteangel3.blogan.pl/poezja/2009/09/02/poezja</link>
      <pubDate>Wed, 02 Sep 2009 06:00:56 +0200</pubDate>   
  </item>
   </channel>
</rss>

